sobota, 28 kwietnia 2012

~Megan~Part 3~

~Megan~Part 3~
~w ostatnim rozdziale~
Nagle obcas moich szpilek od Chanel przestał mi posłusznie służyć i zaczęłam się chwiać. Na horyzoncie pojawił się jakiś mężczyzna, którego postanowiłam użyć jako drążka do złapania się. W finale oboje znaleźliśmy się na ziemi. 
~~~
 Po dosyć dziwnym spotkaniu Josha ruszyłam szybkim krokiem w stronę wielkiego wieżowca. Z czerwoną teczką pod pachą nacisnęłam guzik od windy i patrzyłam jak się zapala. Zamyślona czekałam na przyjazd dźwiga. Stres i trema zjadały mnie od środka. Dziwne, nigdy takich odczuć nie miałam. Na castingach w USA zawsze byłam pewna siebie i dostawałam to co chcę. Tu mogło być inaczej. Wszystko zależało od tej posady. Musiałam się postarać tak jak nigdy. Z rozmyślenia wyrwała mnie melodyjka, która oznaczała, że winda już na mnie czeka. Srebrne drzwi rozsunęły się, a w nich ukazał się...Liam.  Ten sam, który wraz ze mną i moją siostrą odbierał Melanie. 
Dostrzegłam, że na jego twarzy ukazał się grymas uśmiechu. Też się uśmiechnęłam.
-Co tu robisz panie Payne?-Zapytałam miłym tonem, starając się nie brzmieć natrętnie.
-Mógłbym zadać ci to samo pytanie jednak orientuję się kim jesteś z zawodu, a w tym budynku rozpoczął się casting do VOGUE'a. Ja natomiast pomagam im w wyborze, gdyż jedna lub dwie sesje będą ze mną.
Poczułam wewnętrzną radość bo miałam nadzieję, że Liam powie im parę rzeczy na moją korzyść.
-O jak miło. Życz mi powodzenia w takim razie.-Zaśmiałam się.
-Megan, to proste, że wygrasz. Jesteś stamtąd najlepsza. Masz największe doświadczenie. Powalisz ich na kolana.-Ostatnie zdanie, które wypowiedział Li najbardziej mnie zaintrygowało.
-Hmm dzięki za słowa otuchy. Na pewno podniosły mnie na duchu. Poza tym fajnie by było z tobą pozować.-Odparłam.-Muszę lecieć, nie chcę być tą spóźnioną.
-Czeeekaj! Pomogły ci moje słowa, tak?-Zapytał. Przytaknęłam.
-No więc coś mi się należy-westchnął.-Co powiesz na kolację. Dzisiaj wieczór, 19:00. Podjadę po ciebie.
-Niezły pomysł inteligencie.-Uśmiechnęłam się.-To do zobaczenia.
Gdy już znalazłam się na górze, usiadłam w malutkim różowym fotelu o czekałam na swoją kolej. W między czasie widziałam kątem oka zazdrosny wzrok dziewczyn. Usatysfakcjonowało mnie to. Uwielbiam takie sytuacje, bo te modelki wiedziały, że ni są takie dobre jak ja. O miło, pewność siebie zawitała z podwójną siłą.
-Megan Soul?-Usłyszałam kobiecy głos.
-To ja!-Wstałam i ruszyłam w jej kierunku.
Blondynka zaprosiła mnie do gabinetu, w którym siedziały trzy nieznane mi osoby.
Witam. Proszę się przedstawić, ile ma się lat i z kim lub dla kogo pani pracowała.-Miałam ten kontrakt jak w garści.
-Nazywam się Megan Soul. Niedawno skończyłam dwadzieścia trzy lata. Współpracowałam z VOGUE, TEEN VOGUE, ELLE i wiele innych oraz występowałam na pokazach Coco Channel, Gucci'ego, Louis'a Vuitton. Niedawno zerwałam kontrakt w USA z agencją modelek NEXT.-Skończyłam swój monolog.
-A jakieś CV i portfolio?-Zapytała brunetka.
-Tutaj wszystko jest.-Podałam jej czerwoną teczkę i album ukazując przy tym wybielane, idealnie proste zęby.
-My to przejrzymy, a panią zapraszamy do sali obok na parę zdjęć próbnych.
 Wyszłam i dałam się kierować jakiejś asystentce. Zrobili mi makijaż, fryzurę oraz ubrali w jakąś dziwną kieckę rozmiar za dużą.
 Weszłam na białą matę i pogrążyłam się w rzeczy, którą kocham. Po około godzinie zdjęć udałam się do domu. Miałam wielką nadzieję, że zadzwonią i czułam się na wygranej pozycji.
 Wróciłam do domu o około 16:00 i musiałam od razu zacząć się ogarniać do wyjścia. Udałam się na górę w celu wzięcia ciepłego prysznica. Po wyjściu z brodzika i owinięciu się w puchaty ręcznik, zaczęłam suszyć włosy. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w małą czarną, a do tego wzięłam w rękę kopertówkę, w którą włożyłam wszystkie dokumenty, klucze, telefon uprzednio pisząc do Mel i Lex, że wrócę późno.
 Zeszłam na dół. Zadzwonił dzwonek, więc wyszłam na zewnątrz. 
W sumie sama nie wiek jakie mam plany wobec Liam'a. Jest przystojny, inteligentny, szarmancki, ale chyba nie jestem gotowa na związek. Jednakże nie skreślam go od razy. Dałam mu szansę, bo miło mnie zaskoczył.
 Uśmiechnął się, jego subtelny grymas wyglądał zniewalająco. Wziął mnie za rękę po czym złożył na niej delikatny pocałunek. Bez słowa weszliśmy do czarnej limuzyny.
-Liam,-rozpoczęłam-do której restauracji jedziemy?
-Wiesz piękna-powiedział słodko-plany trochę się zmieniły. Nie masz nic przeciwko żebyśmy ten wieczór spędzili na domówce u Harry'ego?-Spodobało mi się, że liczy się z moim zdaniem.
-Myślę, że będzie miło.-Odrzekłam.-A kto konkretniej będzie?
-Nie zaglądałem w listę gości, ale  raczej ścisłe grono znajomych.-Uspokoił mnie. Chyba wyczuł, że nie przepadam za wielkimi melanżami. Nie były w moim stylu.
 Zatrzymaliśmy się przed wielką willą w najdroższej dzielnicy Londynu. Liam wysiadł pierwszy. Otworzył przede mną drzwi i pomógł mi wysiąść. O dziwo nie było ani jednego wścibskiego reportera. Drzwi otworzył Harold i radośnie nas przywitał oraz zaprosił do salonu, w którym siedział Louis z Niall'em i jeszcze jakieś trzy osoby. Nie kojarzyłam ich, ale spalona dziewczyna od razu nie przypadła mi do gustu.
 Usiedliśmy z Liam'em na kanapie obok Irlandczyka. Hazza wrócił do nas, a w rękach trzymał dwie flachy wódki. Wszyscy się na nie rzucili oprócz mnie i mojego towarzysza. Po godzinie każdy oprócz naszej dwójki był zlany w trupa, więc postanowiliśmy odpocząć od nich w którejś z sypialni.
 Rano, gdy się obudziłam lekko się wystraszyłam, bo leżałam obok Liam'a. Byliśmy w siebie mocno wtuleni, pomyślałam, że może coś ten, ale uspokoił mnie fakt, iż oboje byliśmy ubrani. Zaciągnęłam się zapachem jego koszulki. Nagle chłopak zaczął się kręcić i wiercić i kręcić, a z jego ust wydobył się dźwięk na kształt mojego imienia. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wydobyłam z uścisku. Wstałam i sprawdziłam telefon. Miałam jedno nieodebrane połączenie i wiadomość od nieznanego nadawcy. Odczytałam sms'a i zaczęłam piszczeć z radości.
________________________________________________________________________________
Przeczytałeś? Zostaw coś po sobie.
No i jest Meg w odsłonie trzeciej. Jak Wam się podoba? Moim zdaniem Pedro to mistrz i ją kocham, a co wy myślicie? Dziękujemy za ilość komentarzy pod ostatnimi rozdziałami chociaż mogłoby być więcej. ;D Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale przez słoneczko włączył mi się LEŃ. Do kolejnego rozdziału. Derp xx

3 komentarze:

  1. Jest super! H.

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnie piszesz, ciekawe jest to co piszesz.
    Czyta się to lekko, no i czeka się na więcej :)

    zapraszam do siebie
    http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń